Z racji na fakt, ze nie jestem w stanie wymyslic solidnego zakonczenia dla Rypkowskiego, pozostawie ten temat otwarty. Prawie zapomnialem juz jak wygladalo moje blogowanie na poczatku i co chwile czuje chec napisania tu czegos. Czy to wyzalenia sie na trwajacy juz od niepamietnych czasow celibat, czy to poklniecia sobie na wszystko co mnie tylko wkurwia. A wkurwia mnie duzo rzeczy; nooby(to najbardziej), napisy na krowkach ktore wpierdalam siedzac przy kompie(„ktos o tobie mysli”? no ja ciez pierdolez), jakies tepaki na naszej klasie ktore chca mnie dodac do znajomych, mimo, iz na oczy zadnego nie widzialem oraz wiele, wiele innych rzeczy.
Nie pamietam kiedy ostatnio mialem cos konstruktywnego do powiedzenia, pare lat temu zauwazylem, ze dobrze mi ida glupie historyjki, ktorych potrafie rozpoczac multum – a zakonczyc? Zadnej :P
Ciekawa mysl o kobietach podaly mi ostatnio demotywatory – Love is a fist. The best way to woman’s heart is through her broken ribs. A moje o kobietach przemyslenia? Caly czas to samo, niezrozumialy gatunek kierujacy sie dosc przewidywalnymi wartosciami, ktorych zrozumiec mezczyznie ni chuja nie idzie. Ale co to kurwa, kacik zlamanych serc? Otoz niet, po prostu probuje wylac z siebie cos „na papier” zeby uzasadnic jakos nierobstwo ktoremu sie poddaje ostatnio dosc czesto. Gry komputerowe, najwiekszy pozeracz czasu w moim zyciu niestety wydaja mi sie coraz to bardziej atrakcyjne, a studia – moja przepustka do jeszcze paru lat przyjemnego zycia jakos nie potrafia zmobilizowac…
Straszna nachodzi mnie ochota na mord i to bynajmniej, nie ten komputerowy, a prawdziwy. Jak juz mialem okazje wspomniec tyle rzeczy mnie wkurwia na swiecie a zrobic z tym za wiele sam nie moge. Czasem zwykla, prosta mysl o wkreceniu komus srubokreta w szyje potrafi podniesc mnie na duchu przez reszte smetnego jak pizda dnia na uczelni. No, przynajmniej dopoki nie wpierdole sie spowrotem do samochodu, w ktorym to czekac bedzie na mnie Slayer, Raised Fist, Disturbed oraz inne, bardzo ulatwiajace uspokojenie(a mimo to wzbudzajace Road Rage) rodzaje muzyki.
I tak sobie pierdole bez celu, nie liczac nawet ze ktos to odczyta(bo gdziezby, to miejsce stoi opustoszale juz od jednego, jesli nie paru lat). Zdecydowalem jednak, ze wylewanie tu mysli moze byc calkiem przyjemnym sposobem na odstresowanie po calym tym w chuj nudnym tygodniu, ktory zapetla sie w kolko i kreci wokol tych samych rzeczy. Uczelnia – komputer – uczelnia – alkohol itd. Nie smiem nawet wspomniec o masturbacji, gdyz ta linijka rozciagnelaby sie na przynajmniej dwadziescia nastepnych(bez dodawania nowych pozycji!). Ale nie narzekam. Po prostu tak sobie pierdole probujac zaspokoic moje literackie zapedy w spodob inny niz pisanie essayu o dekonstrukcji Ravena E. A. Poe, czy kolejnej historyjki rozpoczetej gdzies w notatniku ktorej nigdy nie mam czasu, checi ani weny dokonczyc.
I tu wraca klopotliwa kwestia wystroju. Chcialem go ustawic juz w chuj dawno temu, ale jakos tak a)nie potrafie b)nikomu kogo znam sie nie chce i c)N w wyrazie PIĘKNY dalej zostalo niedokonczone(w tej sytuacji raczej dlatego ze boje sie dotknac to logo zeby go nie spierdolic przypadkiem). Wiec zostanie ten gowniany, bialo-czarny, prosty wystroj dopoki ktos mi nie powie: „hej, wyluzuj, zrobie to za ciebie” a jak wszyscy dobrze wiemy to nie nastapi. Dosc juz tego biadolenia, pora spierdalac na egzamin. Zycze wszystkim nieistniejacym czytelnikom milego dnia! Pierdolcie sie wszyscy ^^