piekny blog

Twój nowy blog

Mimo iz moze to wygladac jak zart tudziez proba zartu, sranie nie znalazlo sie w tytule przypadkowo. O sraniu synchronicznym za chwile.
Aaale. First things first(dla debili, kretynow, idiotow, nieukow lub ludzi ktorzy sa kiepscy z angielskiego(dla mnie to jeden chuj:D): wszystko po kolei). Wakacje zaczely sie przyjemnym okolo dwutygodniowym pobytem u mojej dziewczyny, Karoliny AKA Cataphory. Wies party na maxa i te sprawy(w koncu Zebrzydowice, Nowy York to to nie jest :D), nie planuje sie jednak nad tym rozpisywac, gdyz tematem tej zasranej notki to bynajmniej nie jest. Fajnie bylo, zeby nie bylo ;]
Po powrocie do Bielska mialem pare dni na przygotowanie sie do wyjazdu do Łeby – cudownego nadmorskiego kurortu przepelnionego drogimi alkoholami, skapo odzianymi pannami napalonymi na wszystko co sie rusza(czyli w tlumaczeniu: do zadupia nad Baltykiem, gdzie wszystko kosztuje 70x wiecej niz w Bielsku, na plazy sa miliardy ludzi, z czego 30% to babcie opalajace sie w toplesie :P). Wykorzystalem te dni i przygotowalem sie dobrze, biorac plecak dwa razy wiekszy od siebie, o ciezarze juz nie wspominajac :]
Wyjazd rozpoczal sie juz praktycznie w pociagu. Mowiac wyjazd mam tu oczywiscie na mysli chlanie. Skrzynka zywczyka na droge na leb(czyli innymi slowy na 5). Kurwa, czy ja nie przesadzam odrobine z sarkazmem? Ale wracajac do tematu, skrzyneczka zywczyka, plus jeszcze moje 4 PSTRONGi, z ktorych wypilem jesli mnie pamiec nie myli 2 poszla prawie cala po drodze. Gdzies w nocy wbil sie do nas do przedzialu jakis gosc, calkiem interesujacy, mlody gentleman. Zaproponowal nam kupno paru browarow z naszego zapasu, probujac sie zaprzyjaznic. Odmowilismy mu stanowczo, co spowodowalo, iz ten wysmienity mlody czlowiek zmienil taktyke, probujac pojechac nam po sumieniu wyzywajac od chujow i tak dalej. Kiedy nadal nie chcielismy sprzedac browara skurwiel stwierdzil, ze mu sprzedamy, bo zaraz przyjdzie tu z paroma takimi gosciami, ze nawet kapojera nam nie pomoze(tak tak, napewno ktos wyskoczy, ze to sie pisze inaczej, ja mam mu do powiedzenia tylko jedno slowo. Spierdalaj). Gdy Bula odpowiedzial jebancowi pytaniem ‚czemu nam grozisz?’ ten spierdolony kutas odpowiedzial, ze wcale nam nie grozi(cyt. „ja taki nie jestem” :D) po czym wyszedl. Przez chwile panowala atmosfera mobilizacji bojowej, ale szybko to olalismy. Zadni pakerzy nie weszli i nie zmusili nas do sprzedania browara wbrew naszej woli. W koncu, gdy dojechalismy do celu docenilismy najwiekszy i najwspanialszy walor obranego wczesniej pola namiotowego. A mianowicie: znajdowalo sie ono jakies, hmmm… mniej wiecej 2 minuty drogi od dworca :D tam rozbilismy namioty i poszlismy spac. Pierwszy dzien oczywiscie spedzilismy na piciu(a jak :D), wszyscy ludzie, ktorzy rozbijali sie z namiotami w naszej okolicy wytrzymywali max 1 dzien(poza tymi, co sie wprowadzili w drugi dzien i siedzieli do konca weekendu z bachorami, ktore budzily mnie kurwa kazdego pierdolonego ja pierdole dnia, a mialem ochote bekarty powyzynac, pochlastac na kawali i z ich jezykow zrobic naszyjnik, ktory pewnie i tak bym spalil na stosie razem z ich plugawymi cialami po tym jak obedre je ze skory i nasram w oczodoly… ale dosc juz tego slodzenia :D). W jeden z pierwszych dni wprowadzili sie obok ludzie z bodajze Dabrowy? poprawcie mnie ktos jesli sie myle, z motorami. Fajne towarzystwo, juz w drugi dzien pobytu czestowali nas spirytusem, a z tej jakze hojnej oferty skorzystala tylko jedna osoba. Ja :D. Tego dnia zmasakrowalem sie po wsze czasy, najpierw narzekalem, ze spirytus nie kopie, jednoczesnie zachwalajac, ze smakuje lepiej od vodki, nie minelo 5 minut od tego momentu jak wbil sie do nas do stolu interesujacy gosc, napierdolony jak dzika swinia, ktory spirytusem takze sie poczestowal i probowal go zapijac najpierw woda z naszej kiepownicy domowej roboty zbudowanej z puszki po zywcu, a pozniej, po tym jak kiepownica zostala mu zabrana zanim w ogole zalyczyl postanowil zapic spirytus… spirytusem :D Nie musze chyba tlumaczyc, ze chwile potem poszedl rzygac ;] ja sam, po odniesieniu go do jego ekipy i namiotu postanowilem kontynuowac bibke, mimo, ze spirytusu juz nie bylo. Walnalem ze dwa, trzy bronxy, a pozniej otworzylismy kupionego wczesniej Speciala ;P takie cholernie slodkie cos z napisem ‚napoj winopodobny’ :D
Po wywaleniu niecalej polowy bylem spruty jak malo kiedy, trawa byla dla mnie niebem, niebo bylo dla mnie trawa itp. Zasnalem przy stole wmawiajac Cataphorze, ze wcale nie spie, ze jestem trzezwy itp. Wiecej nie pamietam. Obudzilem sie w namiocie z potwornym bolem menstruacyj… tfu! bolem glowy. Nie bylo przy mnie mojej kobiety, co mnie lekko zdziwilo. Okazalo sie, ze po tym jak odpadlem wszyscy poszli na plaze i siedzieli tam do rana, a Karolina z Bullem zostali na wschod. Jak romantycznie ;P Uslyszalem pozniej, ze wlasnie tego dnia chciala ze mna zerwac, ale dzieki Bullowi ze tak sie nie stalo, chyba jemu bardziej na mnie zalezalo niz jej. Ale chuj z tym, bo to takie przygnebiajace, a ja mam calkiem dobry humor.
Wracajac do tematu srania synchronicznego :D ustawilismy sie raz z Rypka na wspolne wyjscie do kibla. Idealne na pierwsza randke :] Akcesoria: petko, zapalara, sprzet pod prysznic na pozniej, no i oczywiscie jakimze wyjsciem do kibla byloby jakiekolwiek wyjscie do kibla gdyby nie srajtasma? :D Dwie kabiny obok siebie, dwoch kumpli, ramie w ramie sra synchronicznie :D prawie jak kolacja przy swiecach z kobieta/mezczyzna twojego zycia. Pozniej porownanie stolcow, troche krytyki, kontemplacji na temat ksztaltu i zastanowienia cosmy to wczoraj jedli ;]

Shit, senny sie robie, tyle na dzis starczy jutro to ladnie dokoncze jak znajde chwilke(i moze jakies ziolko, coby sie lepiej pisalo ]:>) dobranoc wszystkim nieobecnym ktorzy tego nie czytaja :*

…przez co chcialem powiedziec – Wakacje sie KURWA koncza. Troche chujni sie dzialo w te wakacje, chetnie opisze jeszcze wyjazd do Łeby za jakis czas, bo bylo co opisywac. Ogolnie w moim zyciu nie dzieje sie nic ciekawego, poza:
opuszczeniem mnie prze moja boginie, Cataphore :P jakos przeboleje, swiat jest pelen laseczek ;]
wyjazdem moim do Hiszpanii! Aye, that’s true, jade do Leonu na wymiane, a jak nie pojade do puszcze z dymem cale pierdolone ATH w bielsku bialej, wyrwe reke dziekanowi i zapierdole go nia na smierc.
zblizajaca sie sesja poprawkowa, ktora moze troche zrujnowac moje plany wyjazdu do Hiszpanii, w razie gdyby sie nie powiodla, patrz wyzej.

No i tak ogolnie git. Przed wyjazdem planuje dokonczyc LOTJ(patrz kilka notek nizej) opisac ladnie Łebę i takie tam pierdoly. Tak ogolnie to wlazlem zeby sie zameldowac, bo widze, ze fakt, ze obcialem wlosy wieksze kontrowersje wzbudzil w realu niz na blogu ;] Polecam wszystkim ktorzy nie widzieli i nie slyszeli Pablo Francisco, szczegolnie jak robi glos goscia z trailerow w kinie JEST MEGA WYJEBISTY i mowie tu o calym wystepie. Oto i link do jego najlepszego dziela, gorrrrrrrrrrraco polecam ;] http://www.youtube.com/watch?v=dheUa4ml6as&mode=related&search=
a jak nie jest w postaci linka to se kurwa w przegladarke wklejcie, nie moge kurwa wszystkiego za was robic jelopy wy moje ;] spadam stad, pa fszyscy :P

Aha i jesli kogos interesuje(badz jeszcze po prostu nie widzial) mnie bez wlosow – www.thepiekny.fotka.pl

aha,

7 komentarzy

… jeszcze jedno. Obcialem wlosy :P

No i wakacje

1 komentarz

Nareszcie, upragniony przeze mnie dzien nadszedl, dzien w ktorym nie bede musial juz wtykac nosa do ani jednej xerowki ani latac na ta posrana uczelnie! :D WAKACJE! Ja pierdole, brakowalo mi tego wolnego ;] Caly dzien opierdalanstwa, nicnierobstwa, imprezowania, ETowania & much more! Szkoda jednak, ze zaczelo dzis padac, bo mialo byc ognisko :/ I znowu cudowne plany na schlanie sie w plenerze i nakrecenie jakis durnawych filmikow wziely w leb. Pociesza mnie jedynie mysl, ze takich imprez troche jeszcze mnie nie ominie ;D
Te wakacje planuje przynajmniej w polowie spedzic z moja Boginia, Cataphora ;] dlatego ETowanie pewnie zacznie sie w sierpniu jak przy okazji pojde do roboty.
A pozniej? Pozniej Hiszpania, oczywiscie jesli cala sesje we wrzesniu zalicze bezproblemowo, ale jestem dobrej mysli :] bo te wakacje dluuuugie beda jak tam pojade :D 4 miechy chlania z hiszpanskimi gringos :) czegoz chciec wiecej? :* zaluje ze mojej Bogini nie bedzie wtedy ze mna ;(
Trzeba isc se w cos pograc, poki w domu jeszcze siedze. 3mcie sie fantomowi czytelnicy i wirtualni odwiedzacze :P

Czy ja gadam do siebie? :D

Yo ho ho!

3 komentarzy

Dzisiejszy temat do notki przyszedl mi latwiej niz myslalem ;] Wczoraj pozdawalem prawie wszystko co mi zostalo w tej jebanej sesji, a zycie zaczelo przybierac jakis sensowny obrot. Juz od jakiegos miesiaca znowu nie jestem wolnym czlowiekiem. Oczywiscie w pozytywnym tego wyrazenia znaczeniu :D poznalem kobiete mojego zycia i moge umierac szczesliwy :D :D Cataphoro, Bogini moja :*
Siadlem dzis na kompa i siedzialem tak prawie od rana. Czlowiek w pewnym momencie dochodzi do wniosku, iz granie w Enemy Territory przez 10 godzin jednego dnia moze sie troche znudzic, chociaz juz tesknie do mordowania i pewnie wieczorkiem jeszcze se siade na chwilke ;] Zmusilem sie takze do gry w Eartha 2160 i przypomnialem sobie jaka to zajebista gra(pomijajac zjebana polska wersje jezykowa :P) Mialem ochote na jakis maly narrative, ale sie rozmyslilem, zapewne wroce jeszcze do tego pomyslu w najblizszej przyszlosci i dopisze jeszcze ze dwie trylogie Lord of the Joints bo pustawo tu ostatnio. Cos ludzie rzadko mnie odwiedzaja w moim malym, jakze zjebanym swiecie :)
Szczescie, ze moj kuzyn AKA Coyote nie czytuje tego bloga, ostatnio powiedzial mi, ze nie podoba mu sie moj stajl w ktorym to robie z siebie takiego ‚zjebanego czlowieka myslac, ze to jest cool’ :D niestety jestem za malo mroczny, zeby w pelni zrozumiec jego punkt widzenia, a on zbyt mroczny, zeby wchodzic na tak jasne blogi jak ten :D
Odkrylem niedawno na nowo zajebistosc Tenacious D i wlasnie ich teraz pojde sobie sluchac opuszczajac to puste, przygnebiajace, zjebane, spierdolone, w-dupe-rzniete, spaprane, powalone, dziwne, niezbyt mroczne, smieszne miejsce. Pa pa misiaczki :*

Trzy wiaderka dla krasnali w boju zaprawionych
Butelka dla elfow w lasach pierdolonych
Dwie lufki dla ludzi – rasy popapranej
Siedem fajek dla hobbitow z krainy nieskalanej
Dwa jointy dla krolow, trzy dla cesarzy
Jeden dla Saurona z chujem zamiast twarzy.

Oczywiscie ten jeden dla Saurona jest mega wyjebisty i sluzy do zjednoczenia wszystkich innych czesci skladowych tak, aby wszyscy dealerzy Srodziemia mieli ladnie przepierdolone zycie. Sauron setki miliardow lat temu dostal z kwasa, a jakis jebany czlowiek nie chcial wyrzucic Jedynego Jointa, przez co w koncu padl od kulki w plecy, wlecial do rzeki gdzie Joint zamokl, ale dzieki swojej zajebistej mocy przetrwal. Nie czlowiek, Joint. Przeplynal on ladny kawal drogi w dol rzeki az w koncu 7 biliardow lat pozniej znalazl go hobbitopodobny Deagol. Jego kumplowi Smeagolowi, ktory wlasnie wyszedl z pierdla bardzo spodobal sie ow Joint, wiec spuscil temu pierwszemu niezly wpierdol i mu go zabral. ‚To oduczy gnoja nie pamietac o naszych urodzinach my precioussssss’. Zapalil sobie znaleznego Jointa, ale jakims dziwnym cudem Joint nie chcial sie dopalic. Zajebany juz jak dzika swinia wymyslil sobie nowa xywe – Gollum, albo, jak to powiedzial najblizszej rodzinie Big G. Ojciec wypierdolil go wnet z domu za narkotyki, wiec Big G postanowil prowadzic pustelniczy tryb zycia na niekonczacym sie zajobie. Jednego razu wkrecil sobie, ze jak pali z tego Jointa to jest niewidzialny no i ladnie mu to siadlo na psyche. Oczy od nadmiernego jarania nie mogly tolerowac slonca, wiec zamieszkal w kopalni soli w Wieliczce. Ilosc jointow jakie mial w sobie powodowaly, ze galy wyszly mu z orbit i tak juz mu zostalo. Zywil sie malymi orkami ktore plywaly w podziemnych zbiornikach wodnych*
Od jarania w samotnosci zaczelo mu juz totalnie odpierdalac, krztuszac sie wydawal dzwieki w stylu GLUM GHHYYlum.
Pewnego razu do kopalni przybyla wycieczka hobbitow(wiecie, takich cholernie owlosionych kurdupli co non stop jaraja i sa dojrzale dopiero po piecdziesiatce). Jeden z nich, Bilbo zgubil sie podczas wycieczki i wpadl do podziemnego oceanu. Orki juz mialy rozszarpac go na strzepy, sytuacja naprawde nie wygladala za dobrze. Az tu w pewnym momencie Bilbo zobaczyl, ze po wodzie plywa Joint. Uznal, ze skoro musi juz umrzec, to przynajmniej umrze zjarany. Z gracja godna geparda w sosie musztardowym wyciagnal se z wlosow zapalare i odpalil jointa.
- Hyhyhyhy… jestem niewidzialny! – biedak nie wiedzial, ze na niewidzialnosc za duzy z niego idiota. W przeciagu trzech sekund orki ogryzly go do szkieletu i wysraly mu sie w oczodoly. Biedny Bilbo poszedl na dno, gdzie jego szkielet spoczal na wieki wiekow obok drugiego szkieletu z zajebiscie poszerzonymi oczodolami.

The End.

ale jestem zjebany
*Pytacie skad orki? Kurwa, to kopalnia soli w koncu, maja warunki do zycia, odpierdolcie sie. W tej historyjce nie ma nic nadzwyczajnego, zapewniam.

Troche zjebany jestem. Troche bardziej niz zawsze znaczy sie. Wczorajszy wypad na knajpy calkiem roznil sie od standardowych. Pierwsze, ze o 18.00 w Bazylu nie bylo zywej duszy. W piatek. Ludzie kurwa, co to ma znaczyc? Nabralem pare interesujacych perspektyw na zycie i jakos od wczoraj nie chca mi wyleciec z glowy. Ba! Nawet przez pare chwil dzis rano myslalem zeby sie zabrac za napisanie szesciostronowego essayu na literature amerykanska. Ale coz poradzic, jestem jebanym leniem i nie potrafie sobie odmowic przyjemnosci. Chociaz pewnie jakby mnie zamkneli w ciasnym pokoju bez klamek jedynie z materialami do nauki az do rozpoczecia sesji to i tak zaczalbym sie uczyc dopiero na pare dni przed wyzej wymieniona sesja :P Coz moge poradzic, taki juz jestem zjebany. Mam w tym momencie niewyobrazalna ilosc problemow i taki metlik w glowie, ze nie wiem co z soba zrobic. Jakby tego bylo malo to proboje je wszystkie rozwiazac zuzywajac caly moj wolny czas na Enemy Territory. Co gorsza wiem, ze to raczej chujowe rozwiazanie.
Pewnie chcielibyscie poczytac cos ciekawszego, moze zabawnego, ale mam na to zbyt chujowy nastroj i nic smiesznego mi do glowy nie przychodzi. Chociaz jak sie zastanowie i wspomne kuzyna wracajacego z imprezy, kiedy to zahaczyl o mnie w drodze do domu, ktorego zobaczylem lezacego na ziemi u mnie na podworku z jarzeniem rzedu IQ rosliny to troche wesolo mi sie jednak znowu robi. Jak wspomne kiedy pomagalem mu w oddawaniu moczu tak nim sterujac, zeby mi kibla calego nie obszczal to robie sie troche zniesmaczony. Ale usmiech i tak nie ustepuje ;] Kiedy wspomne jak zbieralem jego rzygi z podlogi to sam mam ochote wyrzucic z siebie obiad na ziemie. Ale usmiech pozostaje :D

Musze w koncu zrobic cos ze swoim zyciem zanim bedzie za pozno… moze jednak poszukam teraz chociaz tematu na ten essay? Az glupio mi sie zrobilo jak wczoraj uslyszalem, ze marnuje wlasny potencjal. Skoro kumplom to przeszkadza, to moze chociaz im przyjemnosc zrobie i sprobuje cos z niego wycisnac. Tyle. Piekny przemowil.

Siedze w pokoju, spedzilem juz w piiiizdu czasu przed Enemy Territory, jak zwykle wymiatajac, gdyz w tej grze nie mam sobie rownych ;] kiedy nagle – znudzilo mi sie! :O Ja jebie, z 10 godzin jak nic dzis przy tej grze spedzilem, a tu nagle – nudzi mi sie. Wylazlem sobie za okno na chiqo, majac rodzicow w domu i pietro nizej :D Okno zostawilem otwarte, azeby przewietrzyc mozg, az tu nagle napada mnie wena tworcza! Wiec kurwa wlaczam Internet Explorera, chcac wejsc na bloga, w okienku odruchowo napisawszy ‚www.ogame.pl’. To chyba swiadczy, ze dobrze zrobilem przechodzac na urlop i odpoczywajac od tej pierdolonej gry. W koncu wchodze tu i zaczynam pisac. Mialem ochote napisac, ze znowu jestem z Ania(tu nasuwa sie pytanie: to ona jest taka zajebista uwodzicielka czy ja taka mega cipka bez kregoslupa, ze nie potrafilem odmowic?). W kazdym badz razie jest mi dobrze, wiec odpowiedz na to pytanie pozostanie niewypowiedziana. Tyle o tym, mam straszna ochote dac upust mojej wenie piszac jakies krotkie opowiadanko z dupy, myslalem o kolejnej czesci przygod Eustachego i Zenona, wiec o nich wlasnie napisane tu zostanie.

***

Zenon obudzil sie w swoim poslaniu, jak kazdego poranka. No, moze prawie kazdego, gdyz czasem budzil sie w dziwnych, dosyc losowych miejscach porozrzucanych po calym Zadupiu Wielkim. Kac byl nie do wytrzymania, Zenon zaczal zastanawiac sie czy to nie przez wczorajsza zupe ogorkowa. Otoz wstajac poprzedniego poranka, zastal w swoim mieszkaniu Eustachego, z zardzewialym garnkiem pelnym ogorkow. Razem postanowili, ze ugotuja ogorki w denaturacie na wolnym ogniu, co okazalo sie byc pomyslem wrecz genialnym. Wyobrazcie sobie, zupa ogorkowa – denaturat z zagrycha w jednym. Zenon spojrzal na swoja reke. Zaczal sie zastanawiac, czy nie miala przypadkiem pieciu, w najgorszym wypadku szesciu palcow. Widzial trzydziesci, z czego polowa mu machala. Wkrotce jednak przyzwyczail sie do nowej sytuacji, gdyz trzydziesci palcow to chyba lepiej niz piec. Humor z totalnie zjebanego przeszedl mu w mega wyjebisty. Czul sie teraz nadczlowiekiem, czyms znacznie lepszym od innych. Podniosl z ziemi swoj kubek z kawa. Zrobil ja sobie jakies poltora tygodnia temu ze szczypty kawy, pieprzu, cieplego moczu oraz sznurowki. ‚MMmmmmmmm… przepyszna… trza jom bedzie zostawiac na dluzej, coby sie lepiej zaparzyla’ pomyslal Zenek. Rozejzal sie po swojej rezydencji. Do hotelu pieciogwiazdkowego brakowalo jej ze czterdziestu gwiazdek, ale, jak to lubil mawiac, „nie ma jak w domu”. Mial racje. Poslanie, stolik na trzech nogach, plonaca beczka(znacznie poreczniejsza niz kaloryfer, wystarczy uzupelniac rope i smieci), expres do kawy sprzed dwudziestu pokolen, ba! nawet zadaszenie bylo, blacha sterczaca z dachu idealnie oslaniala okolo polowy jego poslania przed deszczem, sniegiem czy nawet sloncem. Istny raj na ziemi, osmielilbym sie powiedziec Eden. Zenek podniosl sluchawke telefonu.
-Eustachy ty kurwo niemyta, wstawaj zanim cie zapierdole!
To byla standardowa formulka na pobudke miedzy Eustachym a Zenonem. Gdy Eustachy wstawal wczesniej mial jeszcze w zwyczaju odpryskac sie Zenonowi na buty.
Eustachy podniosl z ziemi przedziurawiona puszke po kukurydzy w plynie ze sznurkiem wystajacym z jednej strony.
-Juz dziesiata? Uo ja cie w morde szczele, zaspalem!
Eustachy spojrzal na druga strone alejki. Zenon wlasnie wstawal i zakladal najswiezsze spodnie jakie mial, czyli te co zawsze.
-Mam dzis przesluchanie, moze w koncu druga prace znajde.
-Wiem, wiem. Masz, moge ci nawet pozyczyc moj najlepszy krawat – odparl Zenon, po czym otworzyl mala, zardzewiala szkatulke i wyciagnal z niej czarny sznurek, odrobine rozszerzajacy sie w jedna strone.
-Dzieki Zenek, co ja zem bym bez ciebie zrobil.
-Nie ma sprawy, ale dzisiej ty kupujesz nalewe.
Sprzeczanie sie nie mialo sensu. Eustachy spojrzal na swoja reke i zauwazyl, iz zamiast zwyczajowych dziesieciu, jego reka ma trzydziesci palcow. Nic sobie z tego nie robiac wstal, ubral swoja najczystsza koszule(czyli ta, w ktorej chodzil przez ostatnie siedem i pol roku), zalozyl krawat od Zenka, nacharal na buty, po czym przetarl je koszula i wyszedl.
Zenek uznal, ze jego nowa lampa jest dosyc oczojebna, wiec postanowil ja czyms przykryc albo gdzies wypierdolic.
-Skad ja zem to kurewstwo wytrzasnol?
Faktycznie, lampa wygladala dosyc dziwnie jak na lampe. Ale fakt, iz byla zrobiona z malej beczulki z zolto-czarnym lekko przetartym znaczkiem oraz, ze z kazdej jej szczeliny wyciekala fosforyzujaca zielona ciecz jedynie czynil ja unikalnym meblem w oczach Zenona. Podrapal sie po glowie. Druga reka podrapal sie po tylku. Palec u trzeciej reki wepchnal do nosa, a ogonem przetarl oko na srodku czola.
-Kurrrrwa – powiedzial akcentujac na ‚m’. – Wyjebista ta ogorkowa, nima co.

kurwa.

11 komentarzy

Pierdola mnie te „Nagłówki(tematy)”. Czuje sie tak zajebiscie przytloczony wszystkim co sie dzieje naokolo, ze mam ochote krzyczec. Pierwsze egzaminy w sesji juz w tym tygodniu, a ja nawet nie zajzalem w niczyje(nie wspominajac o nieistniejacych swoich) notatki, nie otworzylem zadnej ksiazki, nie zrobilem zadnego cwiczenia. Wiem, ze jak to spierdole moze byc bardzo nieprzyjemnie. Ale jednak wychodze z zalozenia, ze nie bedzie. Wszystko naokolo mnie wkurwia. Wkurwia mnie, ze siedze w domu jak ten debil przez weekend, grajac w gry zamiast sie uczyc. Wkurwia mnie, ze co pol godziny do godziny wychodze na fajke, pierdolac sobie, byc moze nieodwracalnie, pluca. Wkurwia mnie, ze pol dnia przesypiam. Wkurwia mnie, ze nie potrafie sie zmobilizowac. Do ciezkiej kurwicy doprowadza mnie fakt, ze musze to wszystko zmienic. Chuj mnie strzela na mysl o tym, ze moze mi sie to nie udac. Jestem dzis chodzacym klebkiem nerwow, wszystko naokolo mnie musi mnie wkurwiac. Wkurwia mnie matka, wkurwia mnie ciasnota mojego pokoju, wkurwia mnie Ogame. Mam ochote cos rozpierdolic, tluc sciany mlotem, niszczyc kurwa! Dewastowac! Rozpierdalac! Moze zwieje i dolacze do cyrku ;P
Dobra, dosc agresji na jeden dzien, faktycznie musze sie uczyc wiec, zostawie juz bloga i sprobuje jakos polepszyc swoja przyszlosc nie wylatujac ze studiow. W przyszlym tygodniu moze zaznam troche wolnego. Przynajmniej na mysl o tym robie sie spokojny i mniej narwany. Przynajmniej dzisiaj ;] wczoraj chuj mnie strzelal na mysl, ze do tego wolnego jeszcze ponad tydzien, dwa :D
Ide wyladowac resztki agresji na jakiejs bezbronnej ceglanej scianie ;)
Ceglane sciany, strzezcie sie, nadchodze!

Tha Piękny

W zyciu kazdego czlowieka przychodzi taki dzien, gdy wstaje rano, myjac zeby patrzy w lustro w swoj zjebany ryj i mysli „kurwa… dzis sa moje urodziny…” pozniej wychodzi z domu wracajac do zycia codziennego starajac sie, by to okropne zdarzenie nie zjebalo mu dnia. Otoz ze mna bylo zupelnie inaczej ;] uwielbiam swoje urodziny, glownie ze wzgledu na imprezy jakie mozna w nie robic. Dwudziestego pierwszego stycznia sie odbyly, byly calkiem przyzwoitymi urodzinami, choc czy bedzie impreza to nie wiem naprawde, bo krucho u mnie z kasa, a moj dom pomiesci 10 osob jesli conajmniej polowa bedzie stala na stole i parapetach. Sesja mi kurwa idzie, ja nawet zaliczen nie mam z polowy rzeczy, wiec sie kurwa musze do roboty zabrac zeby ukonczyc te pierdolone studia i miec ferie. Jakby tego mi bylo malo to jeszcze zakonczyl sie moj relationship z Ania, odnosze dziwne wrazenie, ze powinienem chodzic wkurwiony, a laze przybity. Mam nadzieje ze przejdzie. A tak z ciekawszych rzeczy, to dzis rano zalozylem zielone skarpetki i podrapalem sie po jajach przed wstaniem. Fascinating… Czuje sie zjebany, nachodzi mnie wlasnie lekka nutka wkurwienia. Nie mam zamiaru sie nad tym rozpisywac za bardzo, chociaz czuje olbrzymia chec wyrzucenia tego z siebie, dlatego w ogole pisze ta notke. Najgorsze jednak jest to, ze sie musze zalic na blogu, bo nawet nie mam z kim pogadac :/ sweeeet. Ale coz, zycie toczy sie dalej, swiat idzie do przodu, niekoniecznie w Polsce, ale mniej wiecej reszta swiata idzie do przodu. Pierdoli mnie od tej pory wszystko, jak za dawnych dobrych czasow. Ladies and gentlemen – go fuck yoursleves, that would be all, good night folks, don’t forget to bring a towel.

Z miloscia nalezna wam wszystkim, drodzy czytelnicy(chuj, przeciez i tak pisze do siebie ;P), wasz(no dobra, moj) Piekny.


  • RSS