Pisze sobie nowa notke, bo mam dziwne przeczucie, ze jak zostawie tego bloga nietknietego przez nastepne pare miesiecy to moga mi go wykasowac abo co. W zwiazku z tym stwarzam notke, bez wiekszego celu i sensu pisana, ladu i skladu w niej sie takze nie dopatrujcie. Co u mnie, pytacie? Alez bardzo milo z waszej strony, żenię się, odpowiadam. Mieszkam na wlasnych smieciach z ukochana oraz milusinskim Seba, ktorzy to rozjasniaja moj zywot do granic mozliwosci. 

Niedlugo juz mieszkac bede w innym skladzie, byc moze zupelnie gdzie indziej, ale jak do tej pory bawimy sie calkiem wyjebiscie. Zakladam, ze nikt raczej juz tego nie czytuje, wiec nie wiem czy dopisze cos nowego EVER(chociaz moze, ale jak juz sie zapowiem na za miesiac to bedzie za pol roku, wiec moge sie z reka na sercu(albo i jajach) zapowiedziec na za pol roku(kiedy to bedzie to juz chuj jeden tylko wie, wiadomo za to co to nie bedzie – nie bedzie to juz Rypkowski) Dosc tego dobrego, praca wzywa, nie bede sie tu juz wiecej wyzewnetrznial, bawcie sie moi nieistniejacy czytelnicy i niezliczone rzesze wyimaginowanych fanow! :*