Google.com – Wyniki wyszukiwania hasla krzysztof rypkowski:
Czy chodziło Ci o: krzysztof.rutkowski
No matching results were found…
Not until now. Piekny.blog.pl is proud to present the story of a detective Krzysztof Rypkowski, the world’s greatest private eye.

Rozdzial 1

Nieoczekiwane spotkanie

Henryk byl normalnym facetem jak ja i ty. No, moze bylby, gdyby nie fakt, ze mial glowe wielkosci pilki do koszykowki ktora osadzona byla na pokracznej goblinopodobnej sylwetce osiedlowego lumpa. Glowa jego miala wspomniany juz rozmiar pilki do kosza wcale nie z naturalnych powodow. Otoz jakies dziesiec minut przed stanem w ktorym zostal opisany, Henryk dostal tak zwany ‘wpierdol’, ktorego wiekszosc skoncentrowana byla na jego ryju i zostal wrzucony do bagaznika pomaranczowego malucha. Tutaj wlasnie zaczyna sie ta historia…

Sposrod tysiecy historii opowiadanych mi przez osiedlowych pijaczkow i meneli tylko ta jedna uwazam za godna opowiedzenia innym pijaczkom i menelom. Moze nie jest specjalnie porywajaca, jednak zawsze gdy wymowie nazwisko Rypkowski caly bar zwraca na mnie swoje spojrzenia. Nawet najbardziej pijani bywalcy z trudem unosza wzrok znad wlasnych rzygowin aby tylko posluchac historii o detektywie Krzysztofie Rypkowskim. Majac juz wiec wasza uwage zwrocona na moja persone moge zaczac opowiadac ta historie zagadek, milosci, zdrady, silnych trunkow i nielegalnych srodkow odurzajacych.

Kolejny parszywy wieczor w Pijarni. Te same kaprawe ryje, te same zapijaczone mordy co zawsze. Jednak dzis, tak jakby dla odmiany w knajpie pojawil sie ktos obcy. Nie wygladal ani na pijaka, ani na menela, chociaz w sfere praworzadnych obywateli takze nikt by go nie wpisal, wyrokujac ze sposobu ubierania sie i(gdzie tu nowosc?) kaprawego ryja. Wyroznial sie z tlumu zaledwie dresem, lysa czacha, szara bluza z kapturem zaciagnietym do polowy lba i snieznobialymibialymi adidasami, lecz w zupelnosci to wystraczylo, by zauwazyc, ze cos z nim nie tak. Wygladal jakby wszystkie zmysly, za wyjatkiem rownowagi mial wyostrzone. Nasuwalo sie wiec pytanie. Po chuj pijany dres wlazi do menelskiej knajpy osiedlowej o tak wczesnej porze? Opcje byly tylko dwie; zebrac wpierdol lub spuscic wpierdol. A, ze nikt w knajpie przewaznie ochoty na dostanie wpierdolu nie mial to drechy tego typu zebrawszy go wychodzily i nigdy tu nie wracaly. I tu wlasnie byla dziwnosc w tym calym zajscu. Bo jego ryj wydawal nam sie znajomy…

Przez jakies 15 sekund wiercil mnie swoim masakrycznie przeszywajacym spojrzeniem z ktorego az bilo elokwecja i wielowiekowa madroscia. W koncu, znudzony juz tym widowiskiem odezwalem sie pierwszy. Formulki tej nauczylem sie na pamiec w Akademii Barmanskiej juz cale lata temu. Sluzy ona do grzecznego, aczkolwiek niezbyt natarczywego i agresywnego dowiadywania sie czego zacny klient moze sobie zyczyc. Brzmi ona nastepujaco:
- Czego kurwa?
- Sssspieerdalaaj, bede gadał tylko zz Szzyysiem!
Widzac, ze za pierwszym razem formulka nie poskutkowala postanowilem uzyc kolejnej, ktorej nauczyli mnie rodzicie juz za mlodu. Czesto ja wobec mnie stosujac wyksztalcili u mnie podstawowe zasady savoir vivre’u i etykiety wyzszych klas spolecznych:
- Co kurwa?
- Tylkooo zz SZYSIEEEM!!!
Dres zaczal troche przypominac male dziecko, ktore tupie nozkami bo chce dostac cukierka. Tylko, ze zamiast tupac nozkami zaczal wywijac lokciami, a zamiast cukierka chcial jakiegos „Szysia”. Zapowiadala sie kolejna tepa rozroba, kolejne zniszczenia w mojej knajpie i najgorsze, kolejna porcja taszczenia nieprzytomnego drecha na blokowy smietnik.
Majac takich stalych bywalcow niepotrzebna mi byla ochrona. Nie musialem nawet slowem sie odzywac aby trzech gentlemanow w brudnych kurtkach wstalo i skierowalo swe kroki w strone tego chodzacego posmiewiska. Wtem z naroznego stolika rozleglo sie zawolanie:
- Zostawcie go panowie. On jest ze mna. – Glos ten napawal mnie strachem i obrzydzeniem zarazem podtrzymujac lekka nutke tajemniczosci. I na taka sytuacje mialem wyuczona przed laty formulke, z tym, ze akruat tej nauczylem sie od babci – swiec panie nad jej dusza – sklerotyczki:
- A ty to kurwa niby kto?
Postac z cienia zgasila niedopalek skreta w kiepownicy i splotla rece.
- Jam jest Krzysiu.

C.D.N.