piekny blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2007

Zabijcie mnie, prosze, kurwa!! To juz 20 lat! Ja PIERDOLEEEEEeeeee!!!
A siedze tu w dzien po moich urodzinach w koncu na necie. Jeszcze odrobine bezwladu mojego organizmu odczuwam… Biedny taki, caly sie telepie w delirium. Wczoraj mimo nadchodzacej wielkimi krokami sesji po raz kolejny sie sprulem jak nie wiem co… a w sumie nie powinienem. :P Ale chuj, sesje sie zda, do Bielska sie wroci i zacznie sie na nowo chlac tak jak i tutaj przez caly czas :P Przyszykowalem juz w wolnym czasie opowiadanko, ktore w kawalkach planuje tu niedlugo zamiescic, dla lepszego zorganizowania i usystematyzowania wiedzy o tym jak wyglada Erasmus w Hiszpanii i co sie tu dzieje z nami…
Wracajac w sumie do spraw bierzacych, to dzieki wszystkim za zyczenia urodzinowe, jak wroce to planuje jakas imprezke zrobic, albo przynajmniej calonocny rajd po barach wieelgachna ekipa :D
A no i w ogole, kurwa… w koncu mialem urodziny, wiec moze jakis urodzinowy speech jebne? :D

Otoz, chcialbym podziekowac wszystkim, ktorzy przyczynili sie do mojego ukonczenia 20 roku zycia, tj. mamie, tacie, bratu, kuzynowi, psu(w sumie to po chuj to pisze, mamusia i tatus raczej nie czytuja za czesto mojego bloga :D), etc, etc, etc…
Chcialem tez dodac, ze czuje sie kurewnie stary… To juz 20 lat… Nie jestem juz nastolatkiem, a i czuje, ze moj koniec sie zbliza. Jak sobie wyobraze siebie zdychajacego za 10-50 lat(takie wlasnie co do daty swojej smierci mam rokowania :]) to mi sie slabo robi… A i pomyslec, ze niedlugo juz zostalo studiow, wiec zabawa sie powoli konczy…

Kurwa, jestem jeszcze troche jednak najebany wiec skoncze pierdolic glupoty :D Niedlugo cos dopisze, bawcie sie dobrze ludzie, kochajcie sie, rispektujcie, zyjcie w harmonii po wsze czasy, rozmnazajcie sie i byccie se szczesliwi! :*

I tak oto wrocilem w znienawidzone przeze mnie miejsce, do pierdolonej w dupe rznietej Hiszpanii do zasranego, gorskiego i dosc gownianego miasteczka León.
Swieta i Sylwester byly calkiem przyzwoite, nie bylbym soba jakbym sie nie pochwalil, ze dostalem zajebisty telefonik, po ktorym tu mi naprawde chuj, gdyz ma simlocka i nie moge mu zapodac zajebanej karty z ameny ktorej to uzywam do wewnatrzhiszpanskiej komunikacji. Za to ma aparacik, ktory z pewnoscia sie przyda, a po nocach wykorzystuje bezmyslnie baterie grajac na nim w tenisa(na telefonie, kurwa, nie na aparacie).
Sam Sylwester jest chyba jedna z nielicznych rzeczy ktore warto by opisac jeszcze sprzed powrotu. Byl jeszcze spedalony wypad do Poza, z ktorego mamy zdjatka, ale to wolalbym pozostawic do opowiadania na zywo, gdyz na blogu nie mozna oddac wszystkich emocji z tym zwiazanych :D
A wspomniany juz Sylwester nawet trza przyznac, jak najbardziej wypalil. Pomijajac fakt, ze mialo przyjsc od Bulkowskiego jeszcze z 10 osob, ktore przyszly na umowione miejsce spotkania i czekaly z nami ze 20 minut jedynie po to, by powiedziec, ze nie ida bo maja cos lepszego. Ogolnie na sylwestrze bylo nas 11 osob, w tym Magda z Universidad de León, ktora wkurwila mnie niemilosiernie rozpierdalajac mi stol i ogolnie robiac swoja osoba duzo syfu, ktory jej kolezanka, Ula, na szczescie szybko sprzatala.
Krecilismy pare durnawych filmikow, pilismy na umor, palilismy do wyschniecia grzyba i… coz… pominmy juz wrazenia z Sylwestra i przejdzmy do spraw bierzacych.
Otoz zrobilo sie dosc przejebanie, gdyz mamy w tym miesiacu do napisania 2 essaye, jeden z Shakespeara i jeden z Detective fiction. Ponadto, koncem miesiaca mamy egzamin z Shakespeara, ktory moglby niezle dac w dupe komus kto chce nadrobic zaleglosci(czyli niestety… mnie). Dzis imprezka w Molly Mallone´s, mam nadzieje, ze cos sie tam wydarzy ciekawego, ze juz wszyscy do tego zasranego miasta wrocili. Ciezka, naprawde ciezka bedzie to przeprawa.
A i musze sie pochwalic, ze wczoraj skonczylem czytac tak z dawna oczekiwana przeze mnie Lux Perpetue Sapka, ktorej musze oddac hold i przyznac wszem i wobec, iz ksiazka promieniuje wrecz zajebistoscia. Zawsze bedziesz dla mnie ASem Andrzeju :]
W sumie to tyle, napisalbym cos jeszcze, bo cholernie mnie gryzie i rozpierdala od srodka wena tworcza, ale postanowilem skoncentrowac moja cala energie na nauce hiszpanskiego, ktora podjalem przedwczoraj. Mam nadzieje, ze ostatnie miesiace tu spedzone beda tak zajebiste jak niektore dni dawne, tu spedzone. Wszystko misiaczki, spadam na jaki obiadek, kto wie, moze na petko? :P Pa, buziaki od Pieknego dla wszystkich :D:*:*:*:*


  • RSS