piekny blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2006

Hiszpania

9 komentarzy

Pierwsze dni w Hiszpanii juz spedzone, pierwsza impreza zaliczona, pierwsze zasniecie w knajpie zaliczone i po doglebnej analizie sytuacji dojsc mozna do kilku wnioskow: a)ATH zrobilo nam najwiekszy kawal w historii komedii. Otoz wiekszosc przedmiotow jest po hiszpansku(NA FILOLOGII ANGIELSKIEJ?!?) i na drugim roku przerabiaja gowno ktore my zrobilismy w pierwszym semestrze pierwszego :P Po angielsku nie dogadasz sie prawie nigdzie, ale net przynajmniej mamy za darmo jak se do uczelni podejdziemy. b) wdeplismy w niezle gowno, powiem wiecej, brodzimy w gownie po szyje, a utopic sie w gownie do przyjemnej smierci raczej nie zaliczam wiec trza walczyc.
Najwiekszym rozczarowaniem byly Hiszpanki.”bedziesz chodzil caly czas z twardym¨ mowili koledzy „Hiszpanki to najzajebistsze dupy” dodawali. Teraz co ja sadze: „Hiszpanki swoimi gabarytami(a przynajmniej ich 90%) przypominaja mamuty, a swoimi ryjami zjebow z „Drogi bez powrotu”. Za to panny z Socratesa i ogolnie te przyjezdne sa calkiem przystepne. Ponoc jakis Francuz przed moim przyjazdem rozmawial z chlopakami, a z rozmowy wyniklo, ze wg niego Polska jest krajem komunistycznym. Powiem tak: jesli idzie o edukacje, to Polska niezaleznie od tego co sie gada ma kurwa najlepsza. Ja przynajmniej nie zyje w przekonaniu, ze we Wloszech rzadzi Musolini.
Mieszkanko za to mamy fajne, trzy sypialnie zajete przez mych kamratow a ja sobie sypialnie urzadzilem w living roomie. Jest balkon, kuchnia, pralka, 2 kible, wanna a nawet bidet. Ceny wcale nie sa takie odstraszajace jak sie slucha naokolo, chociaz hiszpankie piwo musialo wlozyc naprawde duza kupe kasy w to, zeby ktokolwiek w ogole nazwal je piwem. Na dzien dzisiejszy wiem, ze bede tu pil tylko Heinekeny, bo to w miare sensownie kopie i smakuje. A i zawsze jest Ballantines. Jak jest z ziolkiem i czyms ciekawszym nie wiem, jeszcze nie mialem okazji spytac, ale slyszalem, ze Hiszpanie lubia przyjarac :D
Klawiatury w tych kompach tu sa mega zjebane. Wszystko jest poukladane inaczej, maja te zajebiste ¿¡ znaczki do gory nogami ;D ale jakos wytrzymuje.
W sumie to tyle z relacji ze slonecznego Leonu w Hiszpanii, najwiekszym zadupiu po tej stronie Europy. Kocham was wszystkich, tesknie za jebanym Bielskiem itp, itp, etc.

Mimo iz moze to wygladac jak zart tudziez proba zartu, sranie nie znalazlo sie w tytule przypadkowo. O sraniu synchronicznym za chwile.
Aaale. First things first(dla debili, kretynow, idiotow, nieukow lub ludzi ktorzy sa kiepscy z angielskiego(dla mnie to jeden chuj:D): wszystko po kolei). Wakacje zaczely sie przyjemnym okolo dwutygodniowym pobytem u mojej dziewczyny, Karoliny AKA Cataphory. Wies party na maxa i te sprawy(w koncu Zebrzydowice, Nowy York to to nie jest :D), nie planuje sie jednak nad tym rozpisywac, gdyz tematem tej zasranej notki to bynajmniej nie jest. Fajnie bylo, zeby nie bylo ;]
Po powrocie do Bielska mialem pare dni na przygotowanie sie do wyjazdu do Łeby – cudownego nadmorskiego kurortu przepelnionego drogimi alkoholami, skapo odzianymi pannami napalonymi na wszystko co sie rusza(czyli w tlumaczeniu: do zadupia nad Baltykiem, gdzie wszystko kosztuje 70x wiecej niz w Bielsku, na plazy sa miliardy ludzi, z czego 30% to babcie opalajace sie w toplesie :P). Wykorzystalem te dni i przygotowalem sie dobrze, biorac plecak dwa razy wiekszy od siebie, o ciezarze juz nie wspominajac :]
Wyjazd rozpoczal sie juz praktycznie w pociagu. Mowiac wyjazd mam tu oczywiscie na mysli chlanie. Skrzynka zywczyka na droge na leb(czyli innymi slowy na 5). Kurwa, czy ja nie przesadzam odrobine z sarkazmem? Ale wracajac do tematu, skrzyneczka zywczyka, plus jeszcze moje 4 PSTRONGi, z ktorych wypilem jesli mnie pamiec nie myli 2 poszla prawie cala po drodze. Gdzies w nocy wbil sie do nas do przedzialu jakis gosc, calkiem interesujacy, mlody gentleman. Zaproponowal nam kupno paru browarow z naszego zapasu, probujac sie zaprzyjaznic. Odmowilismy mu stanowczo, co spowodowalo, iz ten wysmienity mlody czlowiek zmienil taktyke, probujac pojechac nam po sumieniu wyzywajac od chujow i tak dalej. Kiedy nadal nie chcielismy sprzedac browara skurwiel stwierdzil, ze mu sprzedamy, bo zaraz przyjdzie tu z paroma takimi gosciami, ze nawet kapojera nam nie pomoze(tak tak, napewno ktos wyskoczy, ze to sie pisze inaczej, ja mam mu do powiedzenia tylko jedno slowo. Spierdalaj). Gdy Bula odpowiedzial jebancowi pytaniem ‚czemu nam grozisz?’ ten spierdolony kutas odpowiedzial, ze wcale nam nie grozi(cyt. „ja taki nie jestem” :D) po czym wyszedl. Przez chwile panowala atmosfera mobilizacji bojowej, ale szybko to olalismy. Zadni pakerzy nie weszli i nie zmusili nas do sprzedania browara wbrew naszej woli. W koncu, gdy dojechalismy do celu docenilismy najwiekszy i najwspanialszy walor obranego wczesniej pola namiotowego. A mianowicie: znajdowalo sie ono jakies, hmmm… mniej wiecej 2 minuty drogi od dworca :D tam rozbilismy namioty i poszlismy spac. Pierwszy dzien oczywiscie spedzilismy na piciu(a jak :D), wszyscy ludzie, ktorzy rozbijali sie z namiotami w naszej okolicy wytrzymywali max 1 dzien(poza tymi, co sie wprowadzili w drugi dzien i siedzieli do konca weekendu z bachorami, ktore budzily mnie kurwa kazdego pierdolonego ja pierdole dnia, a mialem ochote bekarty powyzynac, pochlastac na kawali i z ich jezykow zrobic naszyjnik, ktory pewnie i tak bym spalil na stosie razem z ich plugawymi cialami po tym jak obedre je ze skory i nasram w oczodoly… ale dosc juz tego slodzenia :D). W jeden z pierwszych dni wprowadzili sie obok ludzie z bodajze Dabrowy? poprawcie mnie ktos jesli sie myle, z motorami. Fajne towarzystwo, juz w drugi dzien pobytu czestowali nas spirytusem, a z tej jakze hojnej oferty skorzystala tylko jedna osoba. Ja :D. Tego dnia zmasakrowalem sie po wsze czasy, najpierw narzekalem, ze spirytus nie kopie, jednoczesnie zachwalajac, ze smakuje lepiej od vodki, nie minelo 5 minut od tego momentu jak wbil sie do nas do stolu interesujacy gosc, napierdolony jak dzika swinia, ktory spirytusem takze sie poczestowal i probowal go zapijac najpierw woda z naszej kiepownicy domowej roboty zbudowanej z puszki po zywcu, a pozniej, po tym jak kiepownica zostala mu zabrana zanim w ogole zalyczyl postanowil zapic spirytus… spirytusem :D Nie musze chyba tlumaczyc, ze chwile potem poszedl rzygac ;] ja sam, po odniesieniu go do jego ekipy i namiotu postanowilem kontynuowac bibke, mimo, ze spirytusu juz nie bylo. Walnalem ze dwa, trzy bronxy, a pozniej otworzylismy kupionego wczesniej Speciala ;P takie cholernie slodkie cos z napisem ‚napoj winopodobny’ :D
Po wywaleniu niecalej polowy bylem spruty jak malo kiedy, trawa byla dla mnie niebem, niebo bylo dla mnie trawa itp. Zasnalem przy stole wmawiajac Cataphorze, ze wcale nie spie, ze jestem trzezwy itp. Wiecej nie pamietam. Obudzilem sie w namiocie z potwornym bolem menstruacyj… tfu! bolem glowy. Nie bylo przy mnie mojej kobiety, co mnie lekko zdziwilo. Okazalo sie, ze po tym jak odpadlem wszyscy poszli na plaze i siedzieli tam do rana, a Karolina z Bullem zostali na wschod. Jak romantycznie ;P Uslyszalem pozniej, ze wlasnie tego dnia chciala ze mna zerwac, ale dzieki Bullowi ze tak sie nie stalo, chyba jemu bardziej na mnie zalezalo niz jej. Ale chuj z tym, bo to takie przygnebiajace, a ja mam calkiem dobry humor.
Wracajac do tematu srania synchronicznego :D ustawilismy sie raz z Rypka na wspolne wyjscie do kibla. Idealne na pierwsza randke :] Akcesoria: petko, zapalara, sprzet pod prysznic na pozniej, no i oczywiscie jakimze wyjsciem do kibla byloby jakiekolwiek wyjscie do kibla gdyby nie srajtasma? :D Dwie kabiny obok siebie, dwoch kumpli, ramie w ramie sra synchronicznie :D prawie jak kolacja przy swiecach z kobieta/mezczyzna twojego zycia. Pozniej porownanie stolcow, troche krytyki, kontemplacji na temat ksztaltu i zastanowienia cosmy to wczoraj jedli ;]

Shit, senny sie robie, tyle na dzis starczy jutro to ladnie dokoncze jak znajde chwilke(i moze jakies ziolko, coby sie lepiej pisalo ]:>) dobranoc wszystkim nieobecnym ktorzy tego nie czytaja :*


  • RSS