piekny blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2006

kurwa.

11 komentarzy

Pierdola mnie te „Nagłówki(tematy)”. Czuje sie tak zajebiscie przytloczony wszystkim co sie dzieje naokolo, ze mam ochote krzyczec. Pierwsze egzaminy w sesji juz w tym tygodniu, a ja nawet nie zajzalem w niczyje(nie wspominajac o nieistniejacych swoich) notatki, nie otworzylem zadnej ksiazki, nie zrobilem zadnego cwiczenia. Wiem, ze jak to spierdole moze byc bardzo nieprzyjemnie. Ale jednak wychodze z zalozenia, ze nie bedzie. Wszystko naokolo mnie wkurwia. Wkurwia mnie, ze siedze w domu jak ten debil przez weekend, grajac w gry zamiast sie uczyc. Wkurwia mnie, ze co pol godziny do godziny wychodze na fajke, pierdolac sobie, byc moze nieodwracalnie, pluca. Wkurwia mnie, ze pol dnia przesypiam. Wkurwia mnie, ze nie potrafie sie zmobilizowac. Do ciezkiej kurwicy doprowadza mnie fakt, ze musze to wszystko zmienic. Chuj mnie strzela na mysl o tym, ze moze mi sie to nie udac. Jestem dzis chodzacym klebkiem nerwow, wszystko naokolo mnie musi mnie wkurwiac. Wkurwia mnie matka, wkurwia mnie ciasnota mojego pokoju, wkurwia mnie Ogame. Mam ochote cos rozpierdolic, tluc sciany mlotem, niszczyc kurwa! Dewastowac! Rozpierdalac! Moze zwieje i dolacze do cyrku ;P
Dobra, dosc agresji na jeden dzien, faktycznie musze sie uczyc wiec, zostawie juz bloga i sprobuje jakos polepszyc swoja przyszlosc nie wylatujac ze studiow. W przyszlym tygodniu moze zaznam troche wolnego. Przynajmniej na mysl o tym robie sie spokojny i mniej narwany. Przynajmniej dzisiaj ;] wczoraj chuj mnie strzelal na mysl, ze do tego wolnego jeszcze ponad tydzien, dwa :D
Ide wyladowac resztki agresji na jakiejs bezbronnej ceglanej scianie ;)
Ceglane sciany, strzezcie sie, nadchodze!

Tha Piękny

W zyciu kazdego czlowieka przychodzi taki dzien, gdy wstaje rano, myjac zeby patrzy w lustro w swoj zjebany ryj i mysli „kurwa… dzis sa moje urodziny…” pozniej wychodzi z domu wracajac do zycia codziennego starajac sie, by to okropne zdarzenie nie zjebalo mu dnia. Otoz ze mna bylo zupelnie inaczej ;] uwielbiam swoje urodziny, glownie ze wzgledu na imprezy jakie mozna w nie robic. Dwudziestego pierwszego stycznia sie odbyly, byly calkiem przyzwoitymi urodzinami, choc czy bedzie impreza to nie wiem naprawde, bo krucho u mnie z kasa, a moj dom pomiesci 10 osob jesli conajmniej polowa bedzie stala na stole i parapetach. Sesja mi kurwa idzie, ja nawet zaliczen nie mam z polowy rzeczy, wiec sie kurwa musze do roboty zabrac zeby ukonczyc te pierdolone studia i miec ferie. Jakby tego mi bylo malo to jeszcze zakonczyl sie moj relationship z Ania, odnosze dziwne wrazenie, ze powinienem chodzic wkurwiony, a laze przybity. Mam nadzieje ze przejdzie. A tak z ciekawszych rzeczy, to dzis rano zalozylem zielone skarpetki i podrapalem sie po jajach przed wstaniem. Fascinating… Czuje sie zjebany, nachodzi mnie wlasnie lekka nutka wkurwienia. Nie mam zamiaru sie nad tym rozpisywac za bardzo, chociaz czuje olbrzymia chec wyrzucenia tego z siebie, dlatego w ogole pisze ta notke. Najgorsze jednak jest to, ze sie musze zalic na blogu, bo nawet nie mam z kim pogadac :/ sweeeet. Ale coz, zycie toczy sie dalej, swiat idzie do przodu, niekoniecznie w Polsce, ale mniej wiecej reszta swiata idzie do przodu. Pierdoli mnie od tej pory wszystko, jak za dawnych dobrych czasow. Ladies and gentlemen – go fuck yoursleves, that would be all, good night folks, don’t forget to bring a towel.

Z miloscia nalezna wam wszystkim, drodzy czytelnicy(chuj, przeciez i tak pisze do siebie ;P), wasz(no dobra, moj) Piekny.

Welcome! Znow postanowilem wniesc troche swiatlosci w zycie moich nielicznych czytelnikow piszac kolejna gowniana notke!
Witam po swietach! Moje byly odrobine zjebane, odrobine radosne, odrobine chujowe i odrobine fajne. Dawno mnie tu nie bylo, dlatego postanowilem sobie ‚aaa, moze dzis?’. Otoz jestem innym czlowiekiem. Jak to innym, ktos moglby zapytac. Ano w sumie nadal jestem wulgarnym, malym, osiemnastoletnim(choc juz niedlugo) gnojem, caly czas ucze sie tyle co gowno i caly czas chleje jak opetany po knajpach. Nadal zdaza mi sie, choc juz rzadziej przypalic lufke tu i owdzie, nadal przesiaduje godzinami na kompie trawiac czas na nic nie robieniu i gownopisaniu. A jednak innym czlowiekiem jestem, otoz czlowiekiem szczesliwszym, co zawdzieczam mojej Ani :*
Mimo wszystko nie stane sie przez Anie jakims zjebanym poeta ani chuj wie czym innym, jeszcze widze te cienka granice miedzy blogiem a reszta swiata ;]
A teraz w skrocie wydarzenia z ostatnich 2 tygodni:
Swieta – chuj z nimi, mila rodzinna atmosferka, koledy i inne chuj warte pierdoly, dostalem sweterek, skarpety, szorty i tableta(z tego ostatniego jestem dumny :D). 30 grudnia udalo mi sie szczesliwie zejsc z Ania i chwala niebiosom i silom wyzszym za Nia, bo jest naprawde zajebista dziewczyna. Pozniej byl Sylwester, na ktory przygotowalem mega wykurwiste sphagetti, ktorego nawet nie tknieto, wiec teraz jadam sobie je wieczorami w domu na kolacje ;] Ogolnie to Sylwester byl calkiem przyzwoity, poza oczywiscie paroma faktami, ktorych tu nie wymienie ze wzgledu na ich porno-brutalne i zagadkowo-horrorowe tresci. Mialem troszke browcow i balsamik(pomorski of course). Nie najebalem sie za co jestem troche wkurwiony, glownie na Harasia, bo zajebal mi kilka browcow, ale za to bylem niezle wstawiony i pomimo faktu, ze zasnalem okolo 2 godziny to bawilem sie nie tak calkiem najgorzej.

Raczej nie chce mi sie opisywac tego w calosci. W sumie to raczej w tym momencie chuj mi sie chce, wiec po prostu sprobuje poczytac Red Storm Rising Clancy’ego, mila lekturke na te mrozne noce i pomeczyc Anie sygnalami ;]

Trzymajcie sie wiec moje dziatki, zmierzam ku lepszemu swiatu, swiatu w ktorym lezy jeszcze polowa balsamu, niedozarte paluszki i kilka South Parkow na plytce(mowie oczywiscie o moim pokoju :D), spierdalam wiec, oddalam sie i popadam w niepamiec, na zawsze znikajac z waszego tak gowno wartego jak i moje jest zycia.

A, no i sciagnalem sobie Voodoo Godsmacka, jest mega wyjebane, polecam ;]


  • RSS