Hehe, moj blog niedawno mial pierwsze urodziny :P z tej okazji notka zostanie zamieszczona ktorej tresci sam nie jestem jeszcze pewien, gdyz(o dziwo) bede improwizowal :P
Zadnego konkretnego tematu nie moge wykombinowac, wiec zastanawiam sie nad jakims glupawym opowiadaniem. Sam niedlugo bede mial urodziny(za miesiac ponad! :P) i mam nadzieje na impreze… Widze to tak: 10-30 osob w Szczyrku(za oczywiscie pozwoleniem rodzicow), kupa piwa, wina, wodki, stuffu(tego troszke mniej, gdyz powoduje u mnie przedwczesne zasypianie na imprezach :D). Do urodzin niestety troche jeszcze brakuje, wiec nie bede sie rozmazal, jestem bowiem w trakcie powaznych przemyslen mojego zycia i dochodzenia do roznych wnioskow czytajac napis w prawym gornym rogu, o tresci „Twój blog jest nieopłacony KLIKNIJ TUTAJ” Nie mam po prostu najmniejszych pomyslow na text dla tej notki. Ale walic to… co byscie powiedzieli na HELL 200x?
W sumie po kiego pytam, i tak napisze co mi sie zywnie podoba :)

Wiec HELL niech bedzie…

HELL 200x

Przygoda ta rozpoczela sie w roku 200x w samym sercu otchlani piekielnych, ktore szczesliwym zbiegiem okolicznosci znajduje sie na polskim polwyspie o jakze dwuznacznej nazwie HELL.
Zloty satanistow, czcicieli konca swiata, piekla oraz demonow. Wszyscy wymienieni co roku spotykaja sie w tym oto miejscu aby przedyskutowac miedzy soba nowe taktyki meczenia kotow, zabijania niewinnych kurczakow, pospierac sie o kolejnosc ceremonialow czarnych mszy tudziez skladac dziewice w ofierze prowadzac jakas. Historia tego miejsca zapewne jest ciekawa, gdyz nie do konca wiem jaka ona jest. W moich wyobrazeniach za to od poczatku istnienia cywilizacji(w okolicach Polski) ludzie zbierali sie w tym miejscu celem czczenia ksiecia piekiel, Szatana. Napewno sam Diabel stworzyl to miejsce, czyniac je epicentrum Zla na Ziemi.
Ale nie o tym jest moja historia. Otoz opowiada ona o bardziej przyziemnych sprawach, jakimi sa m.in. picie taniego wina na plazy, rzyganie w srodku pola kempingowego czy tez po prostu zwykle sikanie.
Zaczelo sie niezle, wyjechalismy do HELLu celem dolaczenia sie do zlotow satanistow z calego swiata, ale w polowie drogi na polwysep po prostu ich olalismy i postanowilismy zatrzymac sie na kempignu. Gdy zapadla noc jednego z ostatnich dni wyjazdu grupka mlodych ludzi pod przewodnictwem Wielkiego S i Nie-Tak-Calkiem-Wielkiej O postanowili pojsc na plaze celem picia wina.
Przepotezny P oraz Niezlomny M byli goscmi tzw. na doczepke, gdyz nie zaprosil ich nikt, ale nie wypadalo im siedziec samym na chacie. Omnipotentny p zawziecie popijal wino wraz z Wielkim S i Nie-Tak-Calkiem-Wielka O, ale do Przepoteznego P i Niezlomnego M tez cos dochodzilo raz za czas. Ogladanie najebanego jak stodola Wielkiego S bylo wrecz tragedia, gdyz wszystko wskazywalo na to, ze resztki przyzwoitosci oraz samokontroli chyba zostawil w domu. Po obaleniu nie wiem ilu butli Mocnej W, z ktorej do Przepoteznego P i Niezlomnego M dotarlo naprawde niewiele(wystarczajaco niewiele zeby sie nie najebac) postanowiono wrocic na kemping. Po podniesieniu sie z ziemi wszyscy zauwazyli, oprocz oczywiscie tych nienajebanych, ze sa najebani :O
(…)
Wracajac ktorys z kolei raz do kempingu juz po paru godzinach Niezlomny M prowadzil przez tory niezdolnego do samochodzenia Omnipotentnego p.
-Pusc mnie! Sam pojde! – uslyszal Niezlomny M usluchal. Patrzenie na Omnipotentnego p przechodzacego przez tory i zatrzymujacego sie naprzeciwko na barierce nie sprawialoby radosci chyba nikomu procz sadomasochistow i skrajnych fetyszystow(do ciebie Zwolak mowie :D). Gdy barierka zrecznie, acz brutalnie oderwala go od jego ulubionego w tym momencie zajecia – chodzenia o wlasnych silach zwiesil sie na niej puszczajac strumien beltow na jej druga strone. Niezlomny M na szczescie byl w okolicy i powiedzial:
-Chodz p, idziemy!
Na co odpowiedz zaskoczyla nie tylko jego, a takze wszystkich innych, gdyz byla poparta czynem.
-Nie…… Teeraz sikam…
Po powrocie na kemping, ktory druzynie nie zajal wiele trza bylo sie jakos zczaic, gdyz Nie-Tak-Calkiem-Wielka O oraz Omnipotentny p byli w stanie ciezkiego upojenia alkoholowego. Bywa jak bywa…

Reszta potem, skonczyla sie wena tworcza