He he he… Mimo, iz naglowek jest wesol, mnie do smiechu nie jest. Prosilem Bule, zeby napisal, ze nie moge tu siedziec, ale jak widac tego nie zrobil. Niby to mialem siedziec wiecej na blogu i poswiecac mu caly czas, ale kurwa nie mam jak, bo siedze w jebanym szczyrku… Mam zreszta szlaban przez poprawke z matmy w sierpniu, ale jak bede grzeczny, to moze w sierpniu czynnie wroce do prowadzenia bloga. Tym razem – i to o dziwo, nie na zarty – obiecuje poprawe, szczerze, moze napisze cos w najblizszym czasie(taak, bo wlasnie w domu siedziec mi juz wolno na pare dni, a starzy maja impre w szczyrku). BTW, moze ktos wpadnie do mnie na chate, pewnie dzis bedzie maly kilkuosobowy melanz :D

Na 100% napisze o imprezie przedwczorajszej, bo zajebista byla(nawet po paly dzwoniono! :D), o wiaderkach, o lipie z miodem i o zielu o wrecz szatansko zajebiscie zakurwistej mocy.

Tymczasem

Love, Piekny